Wyjątkowo krótka była tegoroczna przygoda Zagłębia z pucharem UEFA. Lubinianie w obu pojedynkach z Dynamem Mińsk zaprezentowali się bardzo słabo w niczym nie przypominając drużyny z ubiegłego sezonu. Piłkarze Zagłębia grali bojaźliwie, bez pomysłu na stworzenie zagrożenia pod bramką przeciwnika. Jedynymi wyróżniającymi się postaciami w ekipie z Lubina byli: Mariusz Liberda oraz Maciej Iwański. Jednak nawet poprawna gra tej dwójki nie mogła zagwarantować piłkarzom Zagłębia awansu do kolejnej rundy.
Od pierwszych minut zarysowała się przewaga gospodarzy, którzy pomimo tego, że nie prezentowali niczego nadzwyczajnego, kilkukrotnie zdołali zagrozić bramce Mariusza Liberdy. Najbliżej szczęścia Białorusini byli w 29 minucie, kiedy to rzut wolny z 17 metrów wykonywał Siergiej Kisliak. Po jego uderzeniu piłka poszybowała tuż nad poprzeczką. Kolejną dogodną okazję do zdobycia gola wypracował sobie występujący w drużynie z Białorusi Brazylijczyk Marcio, jednak jego strzał w ostatniej chwili zdołali zablokować lubińscy defensorzy.
Podopieczni Edwarda Klejndinsta również starali się zagrozić bramce rywali, jednak poza strzałami Bartczaka w środek bramki i uderzeniem z rzutu wolnego Viševića nie zdołali poważniej zagrozić gospodarzom.
Druga część mecz meczu rozpoczęła się od zmian w obu ekipach. W drużynie Zagłębia boisko opuścił Dariusz Jackiewicz, który powrócił do składu po kontuzji, jakiej nabawił się w okresie przygotowawczym. W jego miejsce na placu gry pojawił się Łukasz Mierzejewski. Zmiana popularnego ?Johnego" nie była jednak podyktowana kontuzją a problemami zdrowotnymi z jakimi zawodnik ten zmagał się podczas podróży na Białoruś.
Po zmianie stron, podobnie jak w pierwszej części meczu, zarysowała się przewaga gospodarzy, którzy co raz śmielej atakowali bramkę Zagłębia. Jednak w decydujących momentach graczom z Mińska brakowało skuteczności. Z efektywnym zakończeniem akcji nie radzili sobie też lubinianie, którzy im bliżej końca meczu, tym śmielej atakowali bramkę gospodarzy. Bardzo blisko szczęścia był Mierzejewski, ale jego strzał w ostatniej chwili zablokowali obrońcy i piłka wyszła na rzut rożny.
W końcówce meczu Edward Klejndinst desygnował do gry kolejnych piłkarzy, którzy w zamiarze mieli wzmocnić siłę uderzeniową Zagłębia. I tak na boisku pojawił się w 64 minucie Banaczek, który zmienił Łobodzińskiego oraz Piszczek, który w 72 minucie zastąpił Viševića. Efekt niestety dla lubinian był mizerny, bowiem goli nadal nie było.
Tuż przed zakończeniem spotkania bardzo blisko zdobycia bramki byli gospodarze. Na szczęście potężne uderzenie Wołodenkowa świetnie obronił Liberda. Już w doliczonym czasie gry, tuż przed polem karnym gospodarzy, doszło do krótkiej przepychanki pomiędzy piłkarzami obu drużyn. Chwilę później arbiter zakończył spotkanie.